Jak to mawiamy z Talarem - Jan... Sebastian... Bach! Kolejny dzień, kolejna notka. Może kolejne parę dni, jeśli nie uda mi się skończyć dziś. Cóż to za dzień..? A tak, środa. Nie chcielibyście wiedzieć, jak zaczyna się środa? Tak samo jak wiele innych dni.
Pierwsza rzecz, jaka łączy mnie ze światem żywych po torturze śniadania, jest sms do Pauliny. Tak jest. Nie śniadanie z rodzicielką, tylko właśnie z mozołem wystukany, pierwszy spośród wielu w ciągu dnia, sms. Kiedy jest odpowiedź, wiem, że wstałem naprawdę, że żyję i że mogę rozpoczynać dzień. Takie zboczenie komunikacyjne. Później, standardowo.
Dzisiejsza środa była akurat urozmaicona i chwała za to! Na dwóchwuefach (wymówcie to szybko) tradycyjnie broniłem i puszczałem w zależności od okoliczności (joł!). A po dwóchwuefach (trudniej jest powiedzieć szybko "dwóchwuefów") Sołtys odkrył w kiblu (co za miejsce dla nieskrępowanego ducha młodości!) Obrazoburczy Buntowniczy List odkrywający "prawdę" o Prusie. Chciałbym być fajny i w tym momencie powiedzieć "czcza demagogia", ale jestem zbyt tępy. Ktoś był baaardzo sfrustrowany i (chyba) zakompleksiony i stworzył opis kilku (nie wszystkich) nauczycieli. Stworzywszy wydrukował i zostawił w rzeczonym kiblu. Konspiracja! Podziemie! Tablica ogłoszeń jest zbyt mainstreamowa. Wypisywał tam różne głupotki, większość "opinii" jest nie do przytoczenia. Stereotypy, plotki, fakty z życia osobistego, oskarżenia wyssane z palca, pewien pan jest złym nauczycielem, bo brzydko pachnie (sic!). Miałem już długopis w ręku, już szykowałem się do wysmażenia ognistej diatryby, ale nagle pomyślałem z przerażeniem "co Ty robisz? po co?". I utopiłem akt oskarżenia wymierzony w Prusa w kiblu. Nie dlatego, że jestem fanatycznym wyznawcą broniącym szkoły. Dlatego, że zarzuty można było o kant dupy potłuc. I tyle.
Dalej, dwie godziny pięknego języka ojczystego. Komu chciałoby się omawiać "Glorię Victis" i inne pierdoły? Lepiej stwierdzić, że się wszystko umie i poświęcić ten czas na sprawdzanie dyktand klasy Ig (jak głąby). Mój osobisty mistrz zaliczył 22 błędy ortograficzne i 4 interpunkcyjne. Drugie miejsce zajął koleś z manią stawiania przecinków. 8 błędów interpunkcyjnych w 4 linijkach. Dwie osoby w klasie umiały poprawnie napisać "znaleźć". Niestety tylko jedna "wprawdzie". Najlepsza osoba sieknęła dwa błędy interpunkcyjne. Byłoby zero, ale Talar się przyczepił. I po cóż tak im wypominam? Bo to jest pierwsza klasa elitarnego PRU44A. I może nawet wszyscy mają dysortografię, albo inne dysmózgowie, ale założę się, że NIE JESTEM CHUMANEM, WIĘC POLSKI TO DÓPA. Powodzenia na Politechnice, tyle dobrego, że niezastąpiony Microsoft Word poprawi "upszejmie proszę".
Ale, ale. Czy ja gadam o szkole? Czy i mi udziela się histeryczna atmosfera matury? Nieee, to nie adam. Ogólnie nastroje w klasie są chyba coraz mniej przychylne względem naszej niezastąpionej dwójki. I niepomiernie nas to raduje. Ja naprawdę nie jestem tak strasznie antyludziowy, ale ludzie, litości. "Bitwa Warszawska, to świetny film, widziałam zapowiedź, naprawdę warto iść." Borys Szyc, Natasza Urbańska, zapowiedź najpewniej minuta trzydzieści, wojna, miłość i human roniący łzy. Ze szczęścia, bo nie ma lekcji. Ale nie ma tak łatwo. Kiedy okazało się, że na wyjście trzeba będzie zaczekać godzinę PO LEKCJACH, liczba chętnych dziwnie zmalała. "Świetny film".
Skoro już zahaczylimy o Talara, to grzechem byłoby nie wspomnieć o jego mrożącej krew w żyłach wypowiedzi. Miejsce akcji - historia. Występuje nasza trójka. Twierdzę, że chcę zostać kosmicznym detektywem. Sołtys się śmieje. Talar, ciągle śmiertelnie poważny, patrząc na Bartusia wzrokiem ciężkim jak życie biochemów, pyta, ale jak pyta! "A Ty czego się śmiejesz? Wiesz co tam było? (nie wiem gdzie, ale mniejsza). Wiesz..?!". Sołtys zmieszany, na to Talar ponuro i tryumfująco "TAM BYŁ NÓŻ".
Reszta dnia rozjechana i niespójna. Jakiśtam angielski, krótki spacer, obiad i tym podobne, przyziemne duperele. Geniusze nie piszą o przyziemnych duperelach. Więc pewnie ja powinienem.
Z rzeczy krótkich - nie mam długich palców; być może dobrym pomysłem byłoby zablokowanie bloga tak, żeby ktuś nie tracił informatyki?
A teraz pora na Kącik Muzyczny! /tamtaramtamtam/. I o tym, co mnie ostatnio rozkłada na łopatki.
Krótko - Blindead. Jak zwykle warto sprawdzić co będzie grało. Dziwiłem się Bartkowi, ale (o dziwo) mam tak samo. Czyli ww. Blindead walczy u mnie o atencję z główną atrakcją piątku 21 października. Nie ma to jak klarownie przedstawić sprawę.
Dlaczego? Klimat zespołu, ciężki, naprawdę ciężki i naprawdę sensowny post/doom/sludge, momentami przypomina mi Cult of Luna. Zjawiskowy (jakich ja przymiotników używam? wstyd!) wokal, konsekwencja w graniu połączona z ewolucją. Autoscopia, czyli Morderstwo w Etapach i wgniatające Enlightement, Devouring Weakness i tytułowy, obłędny kawałek, Affliction XXIX II MXMV, którego dopiero smakuję, a który wydaje się być najbardziej złożonym (bo najnowszym?) jak do tej pory albumem (i był już tu wspomniany). Nie będę się rozwodził nad technikaliami, na których się nie znam. Przytłaczające riffy, zmiany tempa i klimatu, dwojaki wokal, solidna, acz nieorgazmowa perkusja. Ale wystarczy, żeby ta jesień stała się dużo, dużo smutniejsza. Więc do zobaczenia w październiku!
Plany. Plany always changes. Ale póki co są całkiem skrystalizowane, ba, są nawet obiecująco przyjemne! Jeśli dobrze pójdzie, to sobotnia noc zejdzie na parapetówie w warszafce. Wątroba ma pewne wątpliwości, ale kto by jej słuchał? Tą dobrą nowinę przyniósł dziś pod samego prusa niejaki Sensej. Mówił, że miał się z kimś spotkać, ale wszyscy odkryliśmy jego niecny zamiar skorzystania za darmo ze szkolnego kibla, który już mu nie przysługiwał.
Z kolei od poniedziałku do piątku czeka was posucha, moi Drodzy Czytelnicy. Wyjeżdżam i nie będę pisał. Ale proszę, nalegam, wstrzymajcie się z rozpaczą i falą samobójstw. Wrócę i zamierzam zorganizować jakieś spotkanie z fanami, autografy, te sprawy. Wyjeżdżam zaś w Bieszczady. I będzie tam w miarę dobrze. To pewnik.
Kończąc rozważania - uważajcie na siebie i na innych, róbcie kupę co rano, uczcie się, pracujcie i czytajcie bloga, a nagroda was nie minie.
Miłego wieczoru!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz