sobota, 10 września 2011

Gratisowa Półówka i Harmonogram

Pisane z opóźnieniem, niestety wczoraj nie dałem rady. Pierwsze oznaki wspominanego braku systematyczności!
Sobota, zawalona jak każda inna. Nie lubię sobót. I o sobotach pisał będę mało. Wystarczy, że to właśnie dziś, w sobotę, padło magiczne słowo "rozwód". Szczerze wątpię, ale jeśli, to błaaagam, nie tuż przed maturą!
Harmonogram na dziś napięty. Sprzątanie (bleee), pomaganie w przygotowaniu imienin mamy Pauliny (Super adam przeniesie ławę, tadaaaah!), patrzenie jak Paulina uczy się biologii, odwożenie Pauliny i, jeśli starczy czasu, piwo plus Adamek... Przynajmniej się wyspałem!

Z rzeczy ciekawszych - dzień wczorajszy. Pełna inwigilacja! Jedno kaszlnięcie i ponura facjata (zawsze tak mam!) i już Szpion (rzucę Ją na pożarcie Talarowi) donosi Paulinie, iż olaboga, gwałtu rety, adam smutny i chory. Wcale, że właśnie nie! Miło było posiedzieć te dwie francuskie godziny na tyłku, żreć ciasteczka, pić mleko, uważać, żeby Monika nie zabiła za przeszkadzanie w nauce, gnębić Julkę "uczonymi" dyskusjami o bitwach i bitewkach drugiej wojny. "-wy tak zawsze? -niee, tylko teraz na pokaz".
Natomiast po szkole...

Jak dostać pół litra gratis? To całkiem proste. Trzeba się wkręcić na próbę pewnego zespołu. Skuszony nazwą, "wreszcie, po pół roku", udałem się w okolice Leśnej. Tamże właśnie niestrudzona piątka muzyków z prawdziwą pasją oddaje się paleniu i od czasu do czasu gra. Co gra? Ciężko powiedzieć, a najlepiej byłoby spytać samych zainteresowanych. Dokładna geneza zespołu nie jest mi znana, dość powiedzieć, że szeregi 0,5 gratis zasilają między innemi sławy dużego formatu, znane z SinAlfa (nie umiem tego znaczka zrobić na klawiaturze), czyli Bartuś i Mirek Dyl. Załapałem się na set i chwilę tworzenia nowego kawałka. I mam całkiem orgazmowe wrażenia.
Po pierwsze monsieur Sawicki. Wiedziałem, że śpiewa dobrze, ale wczoraj usłyszałem dużo, dużo więcej Jego możliwości niż przez 5 lat znajomości. I nic to, że nie mógł wyciągnąć tego Iron Majdanowego "jaaaa!". Ukłony i brawka.
Po drugie herr Dylu. Pierwszy raz wytrząchał mi mózg przez uszy dwa lata temu. I mimo swojej ignorancji słyszałem braki. Wczoraj jak zwykle najgłośniejszy i niesubordynowany grał agresywnie i dokładnie. Za dobry we wróżeniu nie jestem, ale coś czuję, że gary w wykonaniu Mirosława jeszcze nie raz wedrą się w moje trzewia.
Po trzecie gitarowy duet panów Macieja i Oktawiana. Za cienki bolek jestem, żeby oceniać, ale to co obydwaj wyciągali z wioseł wstrząsnęło moim jestestwem. Delikatne, wolne początki, pierdolnięcie, solówki, wszystko gra i tańczy.
Po czwarte dzierżąca ogromny przy Jej posturze bas, mademoiselle Ewa. Ciężko było na początku usłyszeć, ale palce chodziły, więc wiedziałem, że grała, grała na pewno! A kiedy już się przebiła i usłyszałem, zrobiło się mnie bardzo przyjemnie, bowiem bas lubię. I to nic osobistego, ale po stokroć wolę ten bas, niż niejakiego towarzysza Jaszczuka.
Lirycznie jest różnie. Trafiały się wersy, przy których czułem ciary, trafiały się i banały. Czasem bywało niespójnie, jeden kawałek mówi tak, drugi z kolei nie. Ale nic to. Mam nadzieję, że niedługo zdarzy się koncert i niektórzy z p.t Czytelników przekonają się, czym prawdę mówił, czy też nie bałdzo.
Recenzja może zalatywać wazeliną, ale piniendzy za to nie biorę, specjalnych zobowiązań nie mam i nic chyba nic by mi się nie stało gdybym ich zjechał. Takowoż wierzajcie mi lub też nie, każde z nich zasłużyło na swoją setkę z półówki.

2 komentarze:

  1. Dziękuję w imieniu zespołu i własnym za pozytywny odbiór :) mam nadzieję, że niedługo usłyszysz nas na koncercie :)
    monsieur Sawicki.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Tamże właśnie niestrudzona piątka muzyków z prawdziwą pasją oddaje się paleniu i od czasu do czasu gra." Przepraszam, pana redaktora, uprzejmie proszę o sprostowanie tego wersu, powinno być graniu i od czasu do czasu paleniu, ale każdy może się pomylić(także szybka zmiana i zapomnę o sprawie) ! Poza tym sama prawda, doceniam też słowa krytyki, nigdy na pewno nie zaszkodzą, a poza tym widać, iż tekst pisany przez humanistę I lo. Oby tak dalej !
    - wioślarz z połówki się kłania.

    OdpowiedzUsuń