Po pierwsze, słowem wyjaśnienia. Dlaczego napieprzam notatki jak głupi? Powodów jest kilka, powody są różnorakie, powody już wymieniam. Po pierwsze - kiepsko u mnie z systematycznością. Więc jakieś racjonalne zasady i terminy zastępuję słomianym zapałem. Po drugie - te 169 wyświetleń i jeden obserwator (Twój wkład w moją literacką nagrodę Nobla nie będzie zapomniany) bardzo mnie cieszy. Wiem, prymityw ze mnie, ale czuję się zobligowany do zapewniania ludowi igrzysk (chlebem zajmijta się sami), w postaci tejże pisaniny. Po trzecie, lubię, cholera pisać! A że ostatnio nie robiłem w tym kierunku nic (chyba, że dyktando się liczy), teraz nadrabiam.
Także tego, o czym dzisiaj? Dzisiaj pofilozofujemy, ale na znośnym, gównianym poziomie. Banału boję się jak ognia, ale cóż poradzić? Chyba każdego dopadają wspomnienia, porównania, przemijanie, bla, bla, bla. Jedni mają tak częściej, inni rzadziej. Ja częściej i choć to męczące, to lubię! Jak pisanie. Nie chodzi nawet o fakt, że w miejscu, gdzie miewałem wuefy, stoi teraz jeden z sześciu nowych bloków. Nie chodzi o ronda, budynki i drzewa, które rosną szybciej niż popęd płciowy świeżo upieczonego księdza. Chciałbym wiedzieć, jak i kiedy to wszystko się stało? Kiedy Bartek zdążył wdrążyć się w muzykę bardziej niż ja kiedykolwiek? Kiedy Bodzio zdążył zapuścić włosy dłuższe niż ja i je ściąć? Kiedy Talar z irytującego typa z klasy stał się irytującym przyjacielem? Kiedy koleżanka z podstawówki zdążyła zajść w ciążę? Sporo osób pojawiło się w moim życiu, sporo z niego zniknęło. Niektórzy w samą porę, niektórzy o wiele za wcześnie. Pojawiły się u mnie ludzkie uczucia, zniknęło parę nałogów. Chciałbym znaleźć wszystkie zgubione empetrójki, naprawić wszystkie telefony, przeczytać smsy, posłuchać piosenek i obejrzeć zdjęcia. Wiedzieć jak brzmiała przeszłość, jak będzie pachniała przyszłość. Tylko niebo jest to samo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz