Jeszcze w czwartek się piło. I to jak się piło! A teraz krzyczał w dzień i w nocy, i ochrypł, teraz dogorywał.
Jurij Tynianow.
Pokrzepiwszy się tęgo, bardzo tęgo, począłem składać wszystkie swoje manatki na dachu szopy, do którego mogłem sięgnąć ręką, najpierw teczkę, później jedną butelkę po drugiej: saską żytniówkę, potem cztery nie napoczęte i jedną napoczętą butelkę śliwowicy szwarcwaldzkiej, wszystko starannie jedno obok drugiego na krawędzi dachu.
Hans Fallada.
Zabija czas, nic innego mu nie pozostało. Nie pomoże mu teraz ta ćwiartka bourbona, którą cisnął na oślep do rzeki.
Robert Lowell.
Ty masz koniak? Może niesiesz go dla chorej, starej kobiety? Może chowasz go na ponowne przyjście naszego Pana Jezusa? Skąd zresztą mogę, drogi przyjacielu, odgadnąć przeznaczenie twojego koniaku?
John Steinbeck.
Czy ci wiadomo, czy ci wiadomo, szanowny panie, żem przepił nawet jej pończochy?
Fiodor Dostojewski.
Czyż nie odczuwam? Owszem. Im więcej piję, tym więcej odczuwam. Właśnie dlatego piję, że w trunku tym szukam współczucia i serca. Nie wesela szukam, lecz jedynie boleści... Piję, albowiem pragnę dotkliwiej cierpieć!
Fiodor Dostojewski.
Grzechów, które rzeczywiście się zdarzają, Bóg ani chce, ani nie chce, lecz tylko je dopuszcza.
Gottfried Wilhelm Leibniz.
Tak więc spędziłem całą noc pijąc i wymiotując na przemian.
Hans Fallada.
Wchodzi do kościoła, usta mu się ruszają w czymś modlitwopodobnym. w środku jest chłodno; na ścianach obrazy drogi krzyżowej. Zdaje się, ze nikt nie patrzy. Szczególnie w kościele lubi sobie popić.
Malcolm Lowry.
Lecz bywali tacy opoje, którzy – czując w sobie zbytek trunku, a nie chcąc go odstąpić, kiedy po skończonym stole trwała jeszcze dobra ochota – wychodzili za dom i tam sprawiwszy sobie dobrowolnie wymiot, powracali do kompanii i znowu na nowo pili.
Jędrzej Kitowicz.
Nie wydaje ci się, że trochę cię znudzi mieszkanie z pijakiem? Nie widziałaś jeszcze najgorszego. Wszystko przewracam. Cały czas rzygam. To cud, ze przez te ostatnie kilka dni czułem się tak dobrze. Jesteś jak antidotum, co miesza się z alkoholem i utrzymuje mnie w równowadze, ale to nie będzie trwało wiecznie.
John O'Brien.
I osądzi wszystkich sprawiedliwie i przebaczy dobrym i złym, wyniosłym i pokornym... a gdy już skończy ze wszystkimi, naonczas przemówi i do nas: “Chodźcie i wy – powie – Chodźcie pijaniuteńcy! Chodźcie słabiutcy! Chodźcie zasromani!” i my wszyscy przyjdziemy nie wstydząc się i staniemy przed Nim. A On powie. “Świnie jesteście! Na obraz i podobieństwo bestii; ale chodźcie i wy też!”
Fiodor Dostojewski.
Tylko drugorzędny umysł nie umie wybrać pomiędzy literaturą a prawdziwą nocą duszy.
Emil Michel Cioran.
Nie mogę wszelako pojąć, w jaki sposób zdołał ktoś rozciągnąć przyjemność picia poza pragnienie i urobić sobie w imaginacji jakoby apetyt sztuczny i przeciw naturze.
Michel de Montaigne.
Daj, Panie, nam wszystkim, nam pijakom, tak lekką i tak piękną śmierć.
Józef Roth.
– Chyba mam ochotę się napić.
– Prawie wszyscy mają taką ochotę, tylko o tym nie wiedzą.
Charles Bukowski
dobór cytatów - a znajdźcie sobie i się dowiedzcie. Ponoć to modny pisarz. Mam ochotę wymiotować, jak czytam taki przymiotnik przy jego nazwisku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz