Sławek Dyszel wiedział, że to będzie ciężki dzień, kiedy tylko otworzył oczy. To dziś miało się odbyć posiedzenie ludzi zajmujących się aferą siedlecką. Media huczały od przypuszczeń, a detektyw Drutkowski zapowiedział opublikowanie materiałów, które zmienią oblicze sprawy. Sławek jako redaktor najbardziej szmatławego tabloidu w mazowieckiem, musiał wiedzieć, co będzie się działo na tym posiedzeniu i o jakie materiały chodzi, a jeszcze lepiej - być tam, za zamkniętymi dla postronnych i prasy drzwiami. Plan gry miał ułożony w głowie od dawna, ale i tak na myśl o tym, co go czeka, gwałtownie zapragnął wrócić do łóżka. Niestety, musiał wziąć się do roboty, jeśli chciał uzupełnić zapas pasztetu podlaskiego i tatr w lodówce.
Z maturą poszło o dziwo gładko. I liceum ogólnokształcące zgodziło się wydać zaległy (źle punkty policzyli, sprzedawczyki z CKE) dokument, za jedyne 50 złotych dla sekretarki i 100 dla dyrektora (na koszt redakcji). Z dostaniem się w szeregi stróżów prawa również nie było problemów. Wymagane 200 godzin patrolu dopisał sobie w książeczce służbowej zaraz po wyjściu z gmachu komendy głównej. Dział kadr pracuje na dwie zmiany, więc nikt się nie połapał. Kolejne awanse kosztowały go: ćwiartkę bimbru, pusty indeks z lat (no dobra, z roku) studiów, 30 złotych na wachę, żuka pełnego części zamiennych do pralek i 40 rolek papieru toaletowego. Około godziny 15 komenda stołeczna zyskała nowego komendanta - Sławomira Dyszla. Podpięcie pendrajwa z bazarku (10,50 zł) i zajęcie miejsca w sali konferencyjnej były już tylko formalnością. Naczelny się ucieszy...
________________________________________________________________________________
Detektyw Drutkowski wiedział, że to będzie ciężki dzień, kiedy tylko otworzył oczy. To dziś miał po raz kolejny skąpać swe imię w glorii i chwale, a nie bardzo wiedział jak. Potrzebował natychmiastowo jakiegoś szczególnie szokującego materiału. Opinia publiczna zaczynała być niespokojna i wyrażała swoje genialne wnioski poprzez spontaniczne spamowanie kwejka i fejsbuka. Wszyscy chcieli koniecznie wiedzieć, co się stało z charyzmatycznym wokalistą oszałamiającego, nadzwyczajnego bla,bla,bla zespołu 0,5 gratis.
Że też ten gnojek musiał zniknąć akurat w dniu wydania swojej pierwszej płyty... Stolica Apostolska wystosowała ostrą notę do rządu RP, a Antoni Przecierewicz wprost oskarżył braci Tuska i Putina. Hmmm, co by tu spreparować... To musi być coś charakterystycznego dla debiutujących muzyków.
Po chwili wnętrze podwarszawskiej kawalerki wypełnił demoniczny śmiech.
_______________________________________________________________________________
adam aniszewski wiedział, że to będzie ciężki dzień od kiedy został skuty przez goryli w kamizelkach z napisem "PATROL DRUTKOWSKI". Piwnica w której go zamknęli też nie napawała optymizmem. Ale trzeba się liczyć z takimi przyjemnościami, kiedy pomaga się sławnemu kumplowi w ucieczce ze świata szołbiznesu. Zachichotał w duchu. Nikomu nie powie, że Sawicki jest w Żelkowie. Rym. Dobry znak, wena go nie opuszcza. Napisze im ten pieprzony "ostatni wywiad z pierwszym rockowym głosem Rzeczypospolitej" I nawet palnie jakiś głupi tytuł na początek. Na przykład...
_________________________________________________________________________________
MOJE ŻYCIE Z MIRKIEM DYLEM.
Nie, źle. Jeszcze raz.
WYWIAD Z BARTKIEM SAWICKIM
-Na dobry początek - określ swoją osobę iloma tam kcesz określeniami
- -grubas
- -nieasertywny
- -mamzajebistygustmuzyczny, bo tak
- -lubię gimnazjalistki
- -Bartek dobra rada
- -Bartek błękitna taksówka
- Troluch
- niespełniony perkusista
-nie przesadzajmy, jesteśmy w trakcie nagrywania pierwszej płyty, sława i dziwki dopiero na nas czekają. A tak na poważnie to zmieniło się tyle, że od czasu do czasu to ja stoję na scenie i zapewniam ludziom rozrywkę
-Czyżby? Niejaka Pani Kowieska twierdzi, że od kiedy zapuściłeś włosy w różnych miejscach i związałeś się z "tymi szatanami" Twoja frekwencja znacząco spadła? Nie martwisz się o swoją przyszłość? Jak ją planujesz?
- Rozmawiałeś z Panią Kowieską? Mi mówiła tylko że chce dostać płytę z autografami. Co do przyszłości to najpierw matura, z którą w tym roku nie wiążę większych nadziei. W mojej głowie tylko wokal. Nie potrafię albo nie chcę skupić się na kilku sprawach na raz. Mam świadomość że trzeba mieć wyjście awaryjne. Polityka muzyczna w Polsce jest taka a nie inna. W następnym roku obiecuję poprawę, maturę rozwalę w 15 minut, zobaczysz.
-Wydajesz się twardo stąpać po ziemi.... Ja jednak dotarłem do jednej z Twoich fanek, która twierdzi, że w głębi jesteś bardzo wrażliwym chłopcem, który lubi karmić ptaki i tęsknie spoglądać na zachodzące słońce... Jaka jest prawda o Bartoszu Sawickim? Kto, oprócz zespołu zajmuje najwięcej miejsca w Twoim serduszku?
-Z tym karmieniem ptaków to przesadziłeś, ale wyjść wieczorem z psem, słuchać ich zalotów, czemu nie?
Nie znam wielu osób, które nie lubią widoku zachodzącego słońca, więc nie jestem zbyt oryginalny. Nie chcę tu zdradzać moich tajemnic, ale kilkoma nawykami byłbym w stanie nawet Ciebie zadziwić. A w serduszku jest moja siostra, mam nadzieję że będzie miała lepiej niż ja. Czasem ktoś wchodzi, za chwilę jednak wybiega nie zamykając drzwi, robi się przeciąg i dostaję po ryju drzwiami.
-Hm. Pominę więc drażliwy temat (*weź to wykasuj*) i przejdę do "zaplecza" zespołu. Jak wyglądają próby? Kto oprócz Mirosława Dyla cieszy się największym autorytetem? Czyj głos jest decydujący? Często się kłócicie?
-Mirek ma być perkusistą i zajmuje się wyłącznie napierdalaniem na garach. Ostatnio Daray prosił go o radę w sprawie najlepszej konfiguracji na następny koncert Dimmu Burger. Momentami bardzo pomocny jest tata Maćka, który swoimi opiniami wnosi świeży podmuch do zespołu. Kompozycyjnie królują gitarzyści (Maciek & Oktawian z domu Kopryjaniuk), głównie od nich zależy kształt piosenki. Kłótnie oczywiście się zdarzają, ale mamy wspólny cel i zawsze potrafimy znaleźć rozwiązanie. Ewentualnie stosujemy metodę "kto pierwszy odpuści" co ciągnie się godzinami.
-Po ile będzie płyta? Czypińdzisiąt?
-Przede wszystkim musimy znaleźć wydawcę (*WYDAWCY PISZCIE KOMCIE*), kwota to rzecz drugorzędna.
-Czy nie prześladują Cię demony przeszłości? Co z sinalfa (nie umiem tego znaczka na klawiaturze)
-Czekałem na to pytanie. Zdziwię Cię, ale sinalfa wspominam bardzo pozytywnie, wiele się tam nauczyłem i zaliczyłem debiut na scenie (CKiS wy szmaty). Obyłem się z mikrofonem i takie tam.
-Wielu fanów pyta o swoją mekkę, czyli sławetny Grabianów. Co się tam wyrabia i czy plotki nekrofilskich orgiach są prawdziwe?
-W ostatnim tygodniu w Grabionowie nastąpiło przemeblowanie i duże sprzątanie (na szczęście byłem wtedy... gdzie indziej). Imprezy się zdarzają, ale skoro może nas czytać prokuratura, nie skomentuję wątku nekrofilii. Aczkolwiek dociekliwi na dachu mogli zauważyć ślady rysia obklejonego taśmą izolacyjną (Grabianów leży w puszczy sekulskiej - przypis mój). Największą popularnością w naszej siedzibie cieszą się piłkarzyki, w które nie chwaląc się
- Wystarczy, spokojnie. Czy nie czujesz się wykorzystywany przez resztę członków ze względu na fakt posiadania prawa jazdy?
- Czasem, ale za zwyczaj coś na wachę rzucają ( tu duży plus dla Ewy)
- Czy to prawda, że niejednokrotnie wchodziłeś w konflikt z prawem i tylko liczni fani w szeregach Policji ratowali Cię przed dotkliwymi dla budżetu i imidżu zespołu konsekwencjami?
-Do wszystkiego dotrzesz, co? Tak, taka sytuacja miała miejsce, RAZ!
-Czy to prawda, że po całym zajściu Nieznany Funkcjonariusz poprosił Cię o autograf na brzuchu?
- Nie...niżej.
-Hm. To się wytnie. Opowiedz nam w takim razie o swoich autorytetach w dziedzinie wokalu, czy szeroko pojętej muzyki.
-Z rodzimych wykonawców, zawsze intrygował mnie Maciej Maleńczuk, chodzi mi o barwę głosu, kij z jego twórczością, oraz Piotr Pachulski . Oprócz tego, w dziedzinie czystego, spokojnego wokalu, może ze względu na sentyment, a może przez jego zdolność do przekazywania emocji i tekstu w czołówce moich ulubionych wokalistów plasuje się Mariusz Duda. Z podobnych względów wyróżniłbym też Maynarda Jamesa Keenana (*przerwa na telefon od Mirka*). Za opanowaną technikę falsetu cenię Declana De Barrę (Clann Zu). Ostatnio zacząłem eksperymentować ze screamo. Poszedłem po najmniejszej linii oporu i ćwiczę na kawałkach Asking Alexandria, gdzie śpiewa Danny Worsnop. Zawsze lubiłem też męski wokal Eluveitie (Chrigel Glanzmann). Jednak oni wszyscy to pachołkowie pana na szczycie mojej piramidy, Patryka Zwolińskiego (Blindead).
- Dużo tego, ale jesteś znany z monstrualnego profilu na last.fm.
-No (uhuhahu)
-Rozmownyś. Powiedz mi w takim razie, czy jest coś, co szczególnie Cię wpienia, irytuje, sprawia, że chciałbyś być złym człowiekiem?
-Jest od cholery takich rzeczy. Dziwię się ludziom, którzy nie mają pasji, zainteresowań i narzekają na nudę i monotonię w swoim życiu, pytają dlaczego ich marzenia się nie spełniają. Ja, żeby zostać wokalistą musiałem zapieprzać na plantacji bawełny, a i tak mi dużo brakuje. Wiesz, dużo rozmawiam z ludźmi i irytuje mnie, kiedy staram się pomóc i słucham o ich problemach, przez kilka dni chodzą szczęśliwi, dziękują mi, a za tydzień robią i mówią mi to samo. To temat rzeka, a ja zaraz mam angielski. Więc sprężaj się.
-Dobra, ostatnia kwestia. Czy chcesz coś komuś powiedzieć, kogoś pozdrowić (Jana Jakubowskiego), kogoś opieprzyć? Jedna taka szansa na sto, mój blog jest czytany przez tysiące osób.
-Po pierwsze - nie śmiej się z Janka. Przekazać? Nie jestem dla nikogo autorytetem i raczej nie wywrze to na nikim większej reakcji, ale jak tak ładnie prosisz. Rozwijajcie do kurwy nędzy swoją bibliotekę muzyczną, nie siedzcie w jednym gatunku muzycznym i błagam, wszystko tylko nie oldschoolowy thras. Po to jest multum zespołów żeby je sprawdzać. O, na koniec powiem jeszcze co mnie martwi. Jak to powiedział mój znajomy 'boję się, że nie przesłucham całej MUZYKI świata". Róbcie kupę co rano i nie palcie przed jedzeniem.
_________________________________________________________________________________
W sali konferencyjnej KGP w Warszawie zapadła cisza. A w chwilę później rozpętało się istne pandemonium. Danusia, Zosia, Kasia, Basia, Asia i parę innych kobiałek wdarło się do środka krzycząc "MÓJ CI ON", serwery fejsbuka padły z powodu przeciążenia postami w stylu "SAWCIO NA ZAWSZE W NASZYCH SERCACH, TUSK OPRAWCO, GDZIE JEST BARTEK?", komendant główny pobiegł do redakcji naczelnej Fucktu, adam aniszewski beknął po wypiciu maślanki w domu, a empik zaczął masowo wydawać papierową wersję wywiadu. Elektroniczna krążyła w internecie i zaliczyła pierwszy tysiąc pobrań w 5 minut od jej umieszczenia. Tymczasem....
w Żelkowie Bartek Sawicki siedział na ganku, patrzył na zachodzące słońce i podśpiewywał...
"To moooja kura! Jedenaście grząądeeek"
Zaiste chędogie milordzie! Dawno nie czytałem tak dobrze napisanego tekstu. Płynie się przez to to a nie czyta. Poza tym pomysł też interesujący. I cóż ... oby tak dalej imienniku.
OdpowiedzUsuńej, fajne to
OdpowiedzUsuńJako, że dopiero dziś zajrzałam na bloga to dopiero zobaczyłam Twoją wiadomość. Co do Twojego pytania o personalia to hmm.: cmentarz na Reymonta, piątek 17,godz.16:30. Będę czekać.
OdpowiedzUsuń