Było mi tak błogo, chciałem tkwić pogrążony w lenistwie do końca lutego, ale nie ma tak dobrze. Jak zwykle zostałem przez pewne środowiska bezpośrednio zbesztany za nieróbstwo, a przez inne uprzejmie zapytany, skąd ta pustka. Toteż pustkę wypełniam, piszę, tworzę, bredzę.
Cóż można robić w spowitym słonecznym, lub pochmurnym mrozem mieście pełnym krzywych ludzi, jeśli nie wydawać posiadane pieniądze? "Piotr Wielki i reszta" wreszcie przede mną leżą, a jedyne co nie pasuje mi w książeczce (182 strony) Jeleniewskiego, to wszechobecna (niczym ten cholerny mróz) jednoznaczność i objętość. Cholernie zawodząca. To, że pan Tomasz uważa "Who will save the sane?" za rozwlekłe, a "Haunted" za nudne, nie czyni z tych opinii faktów. Chciałem mieć biblię, dostałem katalog. Ale czegóż oczekiwać za 21 złotych.
Co innego te stocoś. Za stocoś dostaję odrobinę spójniejszego singla, który i tak potrafi rozbawić rozwiązaniami, które może i za pierwszym razem były innowacyjne, ale w części trzeciej jakoś ciut mniej bawią. No i multi niezmiennie, a może na zmianę frustrujące i satysfakcjonujące. Miłym ukłonem jest oddzielny skrót do serwerów dedykowanych. A mowa o MW3 (dopiero kończąc, doszedłem do wniosku, że w żadnym miejscu nie wspomniałem o sednie sprawy, czyli o tytule).
Za kolejną stówę (z dodatkami) można dostać jakieśtam zdjęcia ze sztudniówki, za makijażami, kreacjami, uśmiechami (nieporadnymi, albo szczerymi), ładną Pauliną i Julką, moim krzywym ryjem, smutnym Talarem i o. Czemu nie, warto mjeć.
Za trzy dychy można nakupić sobie maślanek, czipsów, czekolad, jeść to przez tydzień, a w piątek rzygać jak kot i chorować przez resztę weekendu, pod troskliwym okiem swojej niezrównanej dziewczyny.
Za piątaka można mieć (kiepskiego dla mnie) portera i krótką posiadówę z Arturem, vel (TAJEMNICA KORESPONDENCJI), aka "Jestem synem bezrobotnych lekarzy".
Za darmo można dostać buziaka. I to chyba najbardziej satysfakcjonujące z tego wszystkiego.
Chciałem tu poschizować, napisać coś o korelacji między arturową elektroniką, doomem, a wszystkim co mam na ipodzie, ale atmosfera informatyki temu nie sprzyja. Więc skończę wymęczoną na siłę notkę. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz