Tydzień i dwa dni. Tyle czasu zajmuje świętowanie osiemnastych urodzin. Począwszy od studniówki, skończywszy na dzisiejszym prezencie - piżamie. Nie nosiłem takich długich i workowatych portek od dziesięciu lat, jeśli nie dłużej. Czuję się w nich młodo. Ach, stare dobre czasy sprzed tygodnia, kiedy byłem jeszcze naiwny i nieskażony złem tego świata... A na serio - nie zmieniło się nic. I nic nie zmieni się jeśli T.A.T.A i D.U.P.A zamkną internety. Może częściej będę wychodził na spacery, więcej czasu poświęcę na przygotowywanie sobie pełnowartościowych posiłków, wyjdzie mi to na zdrowie. Korzystam z dałnloadingu, fejsów i jutubów, bo są. Nie będzie, nie będę korzystał. Więcej o tej jakże gorącej ostatnimi czasy sprawie nie będzie, bo to "odgrzewane kotlety" (lubię takie, nie powiem).
Jak wyszły sobotnie hulanki i swawole? Wyszły. Ucieszył mnie Zew Prypeci (17 maja, dwa dni po ostatniej maturze ruszam na Ukrainę!), nalewka, ileśtam flaszek, koneserskie piwa i to, że szanowni goście moczymordy dopisali. Żaden sąsiad się nie skarżył, zgadłem "O obrotach sfer niebieskich", tak samo jak knot od zapalniczki, róg nosorożca i Związek Szlachty Polskiej (kto nie grał w nieskończoność pytań, ten nie zrozumie), dostałem po tyłku i ogólnie rzecz biorąc podobało się mnie.
Tak jak zawsze podoba się mnie w Wólce Leśnej. Bezkresne lasy, izolacja i fajowa chatka hobbitów (nie wmawiajcie mi, że to spiżarnia) od pierwszej wizyty stanowiły obiekt zazdrości. A zazdrość bywa destrukcyjna. Dlatego zepsułem Julce jutuba (hakier ze mnie nie z tej ziemi). Naprawię, jak mi odda całą Wólkę we władanie, czekam do piątku.
Dostałem od Pyzy ipoda. I mi głupio. Czułem się bezpiecznie z jakimś starociem 512mb. A teraz boję się wziąć toto do ręki i rozpływam się z głupim uśmiechem na ryju patrząc na grawerkę z tyłu. Nie zasłużyłem. Ale satysfakcja z używania jest ogromna.
Podobnie jak możliwość łapania łyków weny w trakcie tworzenia kolejnej notki. Grand Imperial Porter - odrobinę mniejsze, ciemniejsze i mocniejsze TAK, dla Artura.
Czasem wydaje mi się, że gdybym miał święty spokój przez tydzień, parę paczek coltów sroltów, szybkie jedzenie pod ręką i mnóstwo porterów, to bym napisał tę pieprzoną książkę. Ale nie. Ferie się kończą. Piwo się kończy. Matura się zbliża. Tak można by podsumować ten okres. Nikt nie zamawiał pozdrowień, więc nikogo nie pozdrawiam. A nie, pozdrawiam siebie, bo walczę z jęczmieniem na prawym oku i mi się przyda. Byle do wiosny.
CZY TO O OBROTACH SFER NIEBIESKICH
OdpowiedzUsuńTAK