Po wielu, wielu perypetiach, metodą prób i błędów odkryliśmy nowy rodzaj nocnej nietrzeźwości - trzeźwość. Pocieszające jest to, że ktoś już tu był przede mną. I to nie byle kto, a mój ojciec. Doprawdy wielki (2 METRY) człowiek, chyba tylko dzięki niemu nie gubię się tu, gdzie jestem, tak jak gubiłem się rozpaczliwie w Mińsku. Rozpaczliwie, ale nie definitywnie. Jestem, byłem w stanie bowiem znieść taką rozpacz, a bywa ona udziałem każdego, kto czuje całą wrogość nocy i błota. Przed kompletnym zezwierzęceniem uchroniły mnie reklamy, a tych w Mińsku jest więcej niż przewidują humanitarne normy. Kebab - Habiba. Farby i kleje - Arkadia. Żabka - 3go Maja. Suknie ślubne. Usługi pogrzebowe.
Postanowiłem odwlec wspomnianą definitywność i chociaż porwałem sznurówki ze trzy razy, to udało mi się wydostać. I znaleźć nową nietrzeźwość. Jak ojciec z zaskoczeniem odkrywam w sobie zamiłowanie do hektolitrów mocnej, słodkiej herbaty. Zaniepokojony myję sześć razy dziennie zęby, bo wszystko jest gorzkie. Obsesyjnie myślę o okaleczeniu lewej strony twarzy. U licha, dlaczego tylko lewej? Musi coś być w tym wszystkim, co ludzie gadają, bo właśnie lewa strona mi drętwieje, kiedy osuwam się pod biurko ściskając w ramionach klawiaturę. Podszedłbym do lustra zobaczyć jak z tym wyglądam, ale się boję. W ogóle trochę się boję wychodzić z domu. Nie ufam sklepom. Nie umiem mówić. Coś we mnie zdycha i sapie w agonii, przez co ja sam wzdycham. Czego wzdychasz? Nie wzdychaj.
Z zapamiętaniem pochłaniam ciepłe posiłki szepcząc credo odwlekania i z rozkoszą katuję się biegając bardziej, niż biegaliśmy razem dawno temu. Pamiętam dokładnie całe Dawno Temu, ale nie bardzo wiem, co się działo przed dwoma tygodniami.
"-To wszystko dookoła... Ono jest?
-Jest, czemu by nie? Tylko ciebie nie ma. Ale to nic, przywykniesz"
Czy kogoś jeszcze interesuje co się zdarzy? Kto ośmieli się z całą mocą stwierdzić, że cokolwiek ma znaczenie? Ja mam za to odwagę kalać się komunałami, zupełnie bez wstydu. Zgubiłem wstyd w pociągu. Swoją drogą, czy wiedzieliście, że jest tylko jeden pociąg? Tylko jeden, szwendający się to tu, to tam pociąg, który znika, kiedy jest odwołany i opóźnia się, kiedy moje zamiary chcą mi zaszkodzić. Tak naprawdę, ci wszyscy zmarznięci, zniechęceni, przeklinający ludzie, niedotrzymane terminy, gorączkowe telefony - to wszystko było tylko po to, żebym nie umarł przez zbieg okoliczności. To jedno udało mi się wyprosić, bo zbieg okoliczności to najnędzniejsza okoliczność. W ciągu każdej minuty migotliwie współgrają dwa rodzaje niemyślenia (jak dwa rodzaje nietrzeźwości) - dudniące pustką niemyślenie transu i pełne rwącego synapsy szumu niemyślenie natłoku. Właśnie dlatego nie da się zachować równowagi ducha bez słuchawek, a ja nawet nie mam własnych słuchawek, tylko Twoje. Jeśli jednak przez dwanaście lat życia inwestowało się w dobre stosunki z paniami pracującym w basenowej szatni, to można się znieczulić inaczej. Woda jest zimna, tor pusty, okno otwarte, ale po pierwszych pięciuset metrach czuję kochane gorąco rozlewające się po twarzy i wywracające oczy w głąb głowy. Zupełnie pozbawione pierwiastka ludzkiego, rytmiczne dźwięki otępiają mnie na tyle, że zapominam o swoich ograniczeniach (to jeszcze mi zostało) i w zupełności wyczerpuję formułę robienia czegoś ze swoim życiem na kolejne trzy dni. Ta dziewczyna, która pływa obok i która kupiła studencki, chociaż nie wygląda - o czym myśli, kiedy kilka centymetrów przed jej twarzą przesuwa się pustynia kafelków? Jak wygląda jej pokój? Czy będzie kiedyś chciała umrzeć? Myślę, że tak, chociaż patrząc na rumiane policzki bez makijażu wiem, że studiuje w Siedlcach, że przywiózł ją ojciec. Wróci wieczorem zziębnięta, ale dalej w pewien zrezygnowany sposób szczęśliwa do mieszkania w bloku, młodszego brata i kuchni pachnącej plackami ziemniaczanymi. Nienawidzę jej za te placki ziemniaczane i za ładne, oszczędne ruchy przy żabce.
Poseł Śniadek wchodzi na mównicę, żeby wykrzyczeć swoje na temat ustawy o lasach państwowych do pustawej sali posiedzeń. Wszyscy pracują pilnie w komisjach, a ja ziewam na galerii. Nic z tego jednak nie będzie, jestem zupełnie bezradny wobec tego miasta, jedynie masochizm popycha mnie do metra. Może gdybym rzucił się z nożem na ten patrol policji..? Nie, to już zupełna klisza. Żeby należycie pofolgować próżności wybrałbym tłuczek do mięsa. Ten sam, którym próbowaliśmy setki lat temu zrąbać drzewo w wakacje, a ja trafiłem w swoje kolano. Kupa śmiechu.
Spakować należy ręcznik, ubrania i bieliznę na zmianę, klapki, szczoteczkę. Dopuszcza się posiadanie telefonów komórkowych po uprzedniej konsultacji. Sznurowadła, pasek, klucze i inne ostre przedmioty zostaną złożone w depozycie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz