19 stycznia. Do końca roku pozostało 346 dni. W 1947 roku tego dnia komuniści przeprowadzili sfałszowane wybory do Sejmu Ustawodawczego, w 973 Benedykt VI został papieżem, w 1793 Ludwik XVI został skazany na śmierć, również w 1947 urodzili się Leszek Balcerowicz i Rod Evans, w 1983 Justyna Kowalczyk, w 1809 niejaki Edgar Allan Poe. W 94' po cesarskim cięciu przychodzi na świat niepocieszony adam aniszewski. I tu powinna skończyć się ta notka, ale niby osiemnaście lat kończy się raz w życiu (tak samo jak dziesięć, a nie pisałem wtedy bloga, taka rekompensata) więc coś w ramach podsumowania by się przydało.
To takie smutne, że najlepsze pomysły na pisanie mam we łbie późno w nocy, kiedy wracam z bartkowych przejażdżek cytroenem. I że uciekają zaraz po przytuleniu łba do poduszki.
Tak czy inaczej. Udało się przeżyć te ileśtam lat, zgubić cztery empetrójki, zużyć dziesiątki par słuchawek, duuuużo się pośmiać, zwiedzić sporo kraju, ciut świata, zdać 11 razy, pogapić się w niebo, pochować kota, przygarnąć drugiego, zaliczyć studniówkę (recenzja studniówki - studniówka była. koniec.), przesłuchać setki dziesiątek piosenek, kilka razy się na kimś/czymś przejechać, kilka razy kogoś zawieść, stracić pięć telefonów, korzystać z okazji, przegapiać je, bywać na koncertach i nie bywać, zmieniać poglądy, odnawiać znajomości, spacerować, pływać, pluć, zakochać się. Pytanie brzmi - ile jeszcze i co mię czeka? A na to pytanie odpowiedzieć się nie da, przez co notka staje się odrobinę bezcelowa. Mimo wszystko jakoś tę okazję trzeba było podkreślić, zwłaszcza zważywszy, iż zostałem sam spośród czwórki bloggerów. Ale, ale. My tu gadu, gadu, Paulina już szykuje się z prezentem (dlaczego taki drogi? wiem, ja to cholera wiem, że będzie dziesięć razy droższy niż być powinien), a ja muszę jeszcze powiedzieć, że chcę dostać dowód, przejść się po cmentarzu i w ogóle, więc koniec końców - życzę sobie, żeby w ogólnym rozrachunku następne osiemnaście lat było podobne do tych. Bo źle nie było. Dziękuję, miłego dnia.
PS. Drugi Sherlock Holmes podobał mi się równie mocno co pierwszy. Zima w ferie też mi pasuje.
tak. może nie przeczytasz tego komentarza, bądź wcale Cię on nie obejdzie, bo nawet na to nie liczę, chciałabym w tym jakże zwykłym i niezwykłym pod wieloma względami dniu życzyć Ci przede wszystkim miłości, a wydaje mi się, że nie powinno jej Ci brakować, bo otaczasz się garstką ludzi którym naprawdę zależy na tym niepocieszonym Adamie Aniszewskim, nie wiem o czym marzysz, czego tak naprawdę pragniesz i chcesz, ale dąż do tego aby każda najmniejsza myśl stała się rzeczywistością, mam nadzieję, że dostaniesz ten upragniony dowód i przejdziesz się po cmentarzu, choć to dość nietypowe życzenie, ale takie są najlepsze, także wszystkiego najlepszego.
OdpowiedzUsuń