Idą święta. Taki dziwny czas, kiedy większość ludzi niezależnie od głoszonych poglądów i stopnia zezwierzęcenia rzuca się w trans wydawania czegoś, czego nigdy nie ma, by potem poczuć coś określanego mianem "magii świąt". Czymże jest ta magia? W tym roku laptopem z fifą. Nie masz laptopa, nie czujesz magii, proste. Jeśli jednak spojrzymy na ten okres nie pod kątem konsumpcji, a uczuć wyższych, to wychodzi, że ta wyjątkowa atmosfera jest wypadkową zimowej aury, nastawienia otoczenia, tradycji i nierzadko ciągle jeszcze przekonań religijnych. Jeśli z kolei odwrócimy wzrok od tego, co ogół określa jako swoje skojarzenia ze świętami i spojrzymy przez okno, to zobaczymy... no właśnie, co? Ludzi radośnie uśmiechających się do siebie w zatłoczonych autobusach ("rusz dupsko szczylu, wysiadam", "won stąd kanary, niech cię spotkam na mieście"), zakochane pary ("czego stoisz jak debil, zielone jest, chodź") spacerujące powoli wśród białego puchu (kap, kap, kap, człap, człap, człap). No i choinki tonące w błocie, płaczące bachory, wrzeszczące matki i wrzeszczące nagłówki w gazetach. Dobry prezent na tegoroczne święta - słuchawki, żeby Wasi bliscy mogli się od izolować od otoczenia i nie popaść w depresję.
Przepraszam na moment...
BUSHU, CZY MÓGŁBYŚ NIE DŁUBAĆ W NOSIE NA MOIM BLOGU?
Już.
A co z przygotowaniami do świąt? Jak żyć, panie prezydencie?
Myślę, że każdy powinien przygotować sobie swój własny poradnik.
1. Polonez i studniówka są ważniejsze niż jakieś tam święta, pamiętaj.
2. Układ jest dobry, bo układał go Słuszny Układ, to wy nie ogarniacie.
3. Co z tego, że idziesz na studniówkę z kimś z Krakowa? (albo jeszcze dalej, z jakichś tam Łosic) Ma tu być na dwie godziny w środę i półtorej w piątek.
4. Jeśli chcesz, żeby dziewczyna poszła z tobą na studniówkę, to intensywnie powiadamiaj ją o tym za pomocą telepatii, na pewno poczuje co trzeba.
5. Żeby poczuć Magię Świąt, zażycz sobie w ramach prezentu hajsy. Dzięki temu będziesz mógł oddać długi, które pozaciągałeś, żeby mieć na prezenty.
Można by tak jeszcze długo, ale... MONIKA ODDAJ MI TEN TELEFON, TERAZ CZYTAMY BLOGA.
ale ten grudzień jest już i tak wystarczająco dziwny bez tej notki.
Chciałem jedynie nadmienić, że strasznie się stresuję jak jajecznica, którą jedzą rodzice Pauliny jest niedobra, a to ja ją robiłem.
A oprócz tego zaznaczam, że lubię kremówki, zwłaszcza, jak nie muszę za nie płacić, bo to prezent <3
Ważne, żebyście wiedzieli, że Lumen to mój kolega i ja go lubię. Jak będzie wam proponował bycie kolegami, to chcijcie, bo dobry z niego kolega i da się lubić, tylko czasem wymaga, żeby o nim pisać na blogu.
Wesoł... a nie, to za tydzień. Wesołego SKYRIMA! FUS-RO-DAH!
*TELEPATIA*
OdpowiedzUsuń*TELEPATIA*
*TELEPATIA*
Fuck yeah, Mission Accomplished.
Oficjalne:
OdpowiedzUsuńMam nową piosenkę do wycia po pijaku zamiast Gintrowskiego.
ADAM CZY MÓGŁYŚ NIE PISAĆ BLOGA NA MOJEJ LEKCJI?!
OdpowiedzUsuń